
Nie od razu kredyt miał taką formułę, jaką znamy obecnie. Zresztą ta bieżąca forma jest, także przez wielu ekspertów z zakresu ekonomii krytykowana. Chodzi o to, że dziś banki nie przenoszą samej wartości pieniądza, ale budują jego nową wartość. Zyskują, bowiem na procencie, czyli różnicy jaka powstaje z oprocentowania umieszczonych u nich środków finansowych w stosunku do odsetka jaki nabywają na rynku w formie kredytów, ale także różnego typu innych inwestycji. Ta różnica stanowi zysk jaki trafia na rzecz organizacji bankowej, ale także w pewien sposób tworzy nową wartość pieniądza, który jeśli jest wypożyczony klientowi jest od razu narzucony owym długiem w formie koniecznych do spłaty rat. Pieniądz ten nie ma w jakimś stopniu tej samej wartości, którą posiadają pieniądze, które są na rynku a nie są narzucone owym długiem. Naturalnie w obecnej gospodarce należałoby się zastanowić, czy przy takiej mierze kredytowania jaka występowała i występuje istnieją w ogóle w ekonomii środki finansowe, które nie są obciążone kredytem. Za takie wolno by uznać zapewne tylko te, których stopa zwrotu przekracza koszt zaciągniętego i ich rzecz kredytu. Natomiast, jak wiadomo w obecnej ekonomii światowej ilość pieniędzy jest około trzykrotnie niższa, niż ilość zobowiązań na ich rzecz zaciągniętych.